Bad Radio #1
(1986-1988)
Keith Wood: Vocals
Dave George: Guitar
Dave Silva: Bass
Joey Ponchetti: Drums
Bad Radio
#2 (1988-1989)
Eddie Vedder: Vocals
Dave George: Guitar
Dave Silva: Bass
Joey Ponchetti: Drums
Bad Radio
#3 (1989-1990)
Keith Wood: Vocals
Dave George: Guitar
Dave Silva: Bass
Dawn Richardson: Drums
Bad Radio może być
dla nas dziś bardziej interesującą kapelą niż w momencie, gdy
byli u szczytów swojej działalności. Wiele książek i innych różnorakich
wydawnictw o Pearl Jam pomija okres muzycznej kariery Eda, gdy był
frontmanem Bad Radio, choćby z uwagi na fakt, że ten zespół
nigdy nie podpisał żadnego kontraktu z poważną wytwórnią i był
znany tylko na niewielkim obszarze południowej Californii fanom
mieszanki hardcore'a i punka. Całą kwintesencję Bad Radio
podsumował Ed w jednym z wywiadów: "Rozstałem się z
zespołem głownie z powodu braku ambicji innych członków zespołu"
("Pearl Jam" Mark Blake, 1994 Carlton Books Limited).
28 listopada 1996, w wydaniu Rolling Stone na okładce
pojawił się Eddie z tytułowym nagłówkiem "Pearl Jam's
Mystery Man.". W tym to artykule zostało zawartych trochę więcej
konkretów o okresie gdy Eddie współpracował z Bad Radio. Jednak
artykuł ten zawierał kilka błędów z racji tego, że Eddiego
opisywali jego byli wspóltowarzysze z Bad Radio, z którymi nie
rozstał się w zbyt dobrej atmosferze co przyczyniło się do
znacznego subiektywizmu artykuły na niekorzyść Eda.
... Pracując w słabo
opłacanych pracach, jako ochrona hotelowa, pomocnik na stacji
benzynowej, pisał ogromną ilość coverów. Nie miał jednak
oferty by zademonstrować swój talent aż do 1986, kiedy to
odpowiedział na ogłoszenia w the San Diego Reader. Kapela rockowa,
z wpływami Duran Duran, Bad Radio, szukała wokalisty, który by
pomógł im w realizowaniu bardziej alternatywnego kierunku
muzycznego Love and Rockets. Vedder załączył taśmę demo
domowej produkcji, która zawierała cover Bruce'a Springsteen'a -
"Atlantic City".
W przesłuchaniu na żywo Vedder zaśpiewał kilka coverów,
m.in." the Rolling Stones' "Paint It Black". Trzech
wokalistów było przesłuchiwanych tego dnia. "Jeden gość
nie był zły", mówi Valery Saifudinov, który prowadził
studio przesłuchań i był obecny w trakcie tamtego. " Eddie
miał coś wewnątrz, jakąś energię. Każdy zgadzał się, że
Eddie miał głos." Po koncercie Eda jego nowi koledzy z
Bad Radio przekonali się, że ich nowy kolega ma w sobie jakąś
nieskończoną kryjówkę piosenek. "Po prostu zatkało
nas" - basista, Dave Silva.
Kaseta demo Bad Radio z 1989 objawiła zespół próbujący nijakoś
coś zmontować(...). Vedder śpiewał cieniej, wyżej niż
dzisiejszą wersję Better Man, która pojawiła się kilka lat później
na Vitalogy i stała się jednym z największych hitów radiowych
zespołu za oceanem. Wokal Veddera jest pełen manier, gestykulacji,
uczuć, barytonu Davida Claytona-Thomasa - styl, który mógłby
być wizytówką Veddera. Na scenie Vedder wplątuje swe palce w długie
włosy, z grymasem bólu na twarzy. To wszystko znamy dzisiaj...
"Eddie zawsze był świetny artystą scenicznym" powiedział
jego przyjaciel z San Diego Mike Aitken, którego rodzice byli właścicielami
posesji Vedderów przez 4,5 roku. "Byłem na występach i
ludzie chcieli powiedzieć ''Wow, sprawdza się w tym co robi ten
koleś!' Mogli lubić lub nie lubić tego rodzaj muzyki, ale
wszystkim rysowało się na ustach coś w stylu 'Whoa, ten koleś
jest dobry!'"
Skoro Vedder był punktem centralnym zespołu na scenie był nim także
poza nią. Chociaż był zatrudniony jako wokalista bendu szybko
powiększył terytorium działania stając się nie tylko naczelnym
tekściarzem Bad Radio, ale też ich managerem i szefem promocji.
Kserował składane broszurki ręcznej roboty i wkładał je do
kaset demo, które starał się sfosrować do lokalnych stacji.
"To był jego towar, którym handlował" powiedział Marco
Collins, jeden z DJ z San Diego, który używał tych demówek.
"Był jedynym, który chciał wcisnąć swój show. Był takim
swoistym zapychaczem." Hmm. Coś jednak z tego został Eddiemu
do dzisiaj jeśli popatrzymy na ilość audycji radiowych, które
udało mu się poprowadzić...
Vedder był niepodatny na zmęczenie. "Eddie uparcie promował
zespoł, starając się włożyć w to 'coś'" - promotor jedno
z klubów w San Diego Tim Hall. Steve Saint, weteran rockowej sceny
San Diego, ustosunkował się do poczynań Eddiego tak: "90
procent gości w garażach siedzi bezczynnie, czekając aż zostaną
odkryci przez agenta wytwórni fonograficznej pukającego do ich
drzwi.. Eddie nie przyjął takiej postawy. Ciągle próbował wnieść
swój zespół, gdzie byli by dostrzeżeni".
---
W międzyczasie, Vedder pracowałe ciężko worked hard to establish
Bad Radio as the band with a social conscience. Zapisywał zespół
na wszelkie możliwe koncerty by się pokazać publicznośći.
Zagrali na koncertach dobroczynnych, włączając miejscowy wiec
Amnesty International, i wiec dla lasów tropikalnych. Vedder miał
piosenkę na każdą okazję. "Jego piosenki zawsze zawierają
plaster życia - czy to chodziło o bezdomnego gościa czy o
rasizm" - powiedział Saint. Występ na żywo zarejestrowany na
kasecie Bad Radio z tych właśnie dni pokazuje Eddiego ogłaszającego
ze sceny: "...jest to piosenka którą lubię i opowiada o
bezdomności"
---
Jeden z przyjaciół ówczesnych Eddiego przyznał, iż Eddie chciał
grać na wszelkich możliwych imprezach, a zespół nie chciał się
na to w żaden sposób zgodzić. Jednak mimo sprzeciwów innych członków,
którym nie podobało się rządzenie Eda, i tak Bad Radio dawało
koncerty charytatywne i dobroczynne. Eddie chciał wyjść z przyjęć
i kupować jedzenie wszystkim bezdomnym ludziom.. Członkowie Bad
Radio byli jednak na zupełnie innym poziomie. Eddie zaś zdecydował
się już wówczas poświęcić całe swoje życie dla muzyki. On
wcale nie powiedział wszystkim co tak naprawdę wtedy myślał
Pod koniec 1989, w 3 lata po odpowiedzi na anons Bad Radio w the San
Diego Reader, Vedder zaproszono Saifudinov do the Bacchanal.
"Mieliśmy wtedy przyjęcie" przypomina Saifudinov,
"Wtedy właśnie Eddie usiadł ze mną i powiedział:
'Opuszczam zespół.' Powiedziałem: 'Dlaczego? Co się u licha
dzieje?' A on odpowiedział: 'Muszę się wyprowadzić. Postaram się
wyjechać i zrobić kilka rzeczy."
(koniec historii zespołu)
gitarzysta Bad Radio, Dave George skomentował artykuł the Rolling
Stone:
Nikt z the Rolling Stone nie nachodził mnie bym powiedział im
coś o Eddiem, ale gdyby chcieli to bym im powiedział, że on
pracował tylko dla własnej dupy by dotrzeć tam gdzie teraz jest.
Nie robiliśmy błędów, a jego bolało to, że my po prostu
chcieliśmy grać muzykę, podczas gdy on chciał być bez wątpienia
osobą, na którą wszyscy musieli kierować zainteresowanie, chciał
błyszczeć jak chyba nikt inny kogo było mi dane poznać. Niemniej
jednak udało mu się osiągnąć sukces i podziwiam go za to. Teraz
dostaje wszelkiego rodzaju gówienka o Edzie, jakim to jest pozerem
itd.. Nigdy nie widziałem go robiącego w 100% dobrą muzykę. To,
że pracował ciężko nie podnosi jego morali(...). On siedzi w tym
bagnie i to nie jego wina.
Nie musisz być osłem, żeby być muzykiem.
Dave George [dawny gitarzysta Bad Radio]
Eddie podczas
koncertu Bad Radio

Rękopis Eddiego z
jednym z pierwotnych tekstów "Believe you me" w wykonaniu
Bad Radio.
